Kaloria kalorii (nie)równa

Nie widać ich, dopóki nie wejdą w Twoją oponkę, boczki, biodra. Słyszysz o nich regularnie, mimo iż nigdy ich nie widziałeś, to wiesz, że istnieją. Czytasz o nich na odwrocie produktów spożywczych, słyszysz o nich w telewizji, a pani z radia słodkim głosem przemyca do Twojej podświadomości nazwę nowego super-hiper skutecznego środka na zmniejszenie ilości wchłanianych kalorii. Nawet w Macu nie chcą Ci odpuścić i drukują informacje o kaloryczności na opakowaniu Twojej ulubionej kanapki. Słyszymy o spożywaniu kalorii, o spalaniu ich, ale na dobrą sprawę czy wiesz czym ona jest?

Pojęcie kalorii jest stosunkowo nowe, pochodzi z XIX wieku i zostało stworzone by tłumaczyć zachowywanie ciepła w silnikach parowych. Z lekcji fizyki przypomnę Wam iż jest to ilość ciepła potrzebna do podgrzania 1g wody, w ciśnieniu 1 atmosfery o 1 st Celsjusza z temperatury 14,5°C do 15,5°C. Nikt już nie mierzy ciepła w ten sposób, a kaloria stała się miarą energii jaką dostarczamy organizmowi wraz z pożywieniem. Choć mowa o kaloriach to mam na myśli kilokalorie (kcal) czyli 1000 kalorii. A to z kolei oznacza ilość ciepła potrzebną by podnieść o 1°C temperaturę 1kg wody. Aby zmierzyć ilość kalorii zawartych w pożywieniu zostają one poddane procesowi spalenia w probówkach w kalorymetrze. I tak na podstawie spalania makroskładników udało się ustalić ich kaloryczność:

Białko- 4kcal/1g
Węglowodany-4kcal/1g
Błonnik-0kcal/1g
Etanol-7kcal/1g
Tłuszcz-9kcal/1g

Czy zatem im więcej kalorii jemy tym więcej tłuszczu gromadzimy, a gdy obcinamy ich spożycie to nasza sylwetka będzie się stawać coraz smuklejsza? I tak i nie, bowiem 500kcal z tabliczki czekolady, a taka sama ilość kalorii z piersi kurczaka ma zupełnie inny wpływ na nasz organizm. To nie kalorie same w sobie stanowią paliwo dla naszego ciała, a produkty jakie spożywasz.
Spalanie jedzenia w kalorymetrze to jedno, Ty w środku nie masz jednej probówki, a pracownie chemiczną! Czy to, że spożyjesz 100g białka z kurczaka, oznacza, że dostarczyłeś organizmowi 400kcal?
Nie. To nie takie proste. Istnieje jeszcze kwestia Efektu Termicznego Żywności (TEF). Określa on wzrost tempa metabolizmu ze względu na trawienie (żucie, perystaltyka jelit, wydzielanie soków trawiennych) i przemianę spożytych pokarmów na energię użyteczną i zapasy energetyczne(glikogen, tłuszcz odłożony).

Białko jest makroskładnikiem pochłaniającym najwięcej energii podczas trawienia. TEF białka dochodzi do 30%, co oznacza, że niemal 1/3 spożytych protein zostanie zużyte do przetworzenia ich na użytek organizmu (do glukozy). Warto mieć na uwadze, że proteiny pochodzenia zwierzęcego są lepiej strawne i mają wyższy TEF od roślinnych, ale i składniki odżywcze z polędwicy wchłoną się lepiej i szybciej niż te z kotletów sojowych.
Węglowodany ‚pełnostrawne’ (skrobia, sacharoza, fruktoza, glukoza) mają wyraźnie niższy TEF bo od 7 do 10%. Węgle fermentowalne jak błonnik mają tendencję do blokowania wchłaniania kalorii- to oznacza, że taka sama ilość spożytych kalorii z żelek, a z kalafiora dostarczy różnych ilości energii. Hahahaha tak, 2+2= 3, co?:) Tak bywa.
TEF tłuszczy jest najniższy- wynosi nie więcej jak 3%.
Zatem gdy spojrzymy na kwestię kaloryczności po raz drugi to kaloryczność 1g poszczególnych makroskładników wygląda następująco:

Tłuszcz-8,83
Białko- 3,1-3,2
Węgle pełnostrawne 3,82
Węgle w pełni fermentowalne ( np. inulina)-1,90

Niskokaloryczne jedzenie (0,10-1,2kcal/1g) jest sojusznikiem w walce o smukłą sylwetkę. Warunkiem jest by było minimalnie lub wcale nieprzetworzone. Czy to oznacza, że na zakupach masz się kierować w stronę produktów light? Broń Cię Panie Boże. Takie produkty, mają w sobie najczęściej masę chemii, nie wspominając o tym, że ubytek tłuszczu, często jest zastępowany cukrem. Nawet jeśli cukier w jakimś produkcie zastąpiony został słodzikiem to musisz uważać. Badania pokazują, że niektóre słodziki mimo, że nie zawierają kalorii to i tak powodują wyrzut insuliny! A co za tym idzie, doznasz spadku cukru, a Twój organizm poczuje się senny i ‚zmusi’ Cię do sięgnięcia po faktycznie więcej kalorii w kolejnych posiłkach. Obserwuję rzeszę ludzi zachwycających się produktami jak W.Farms, ale to czysta chemia… Od czasu do czasu ok, ale dodawanie tego do codziennego śniadania raczej się Twojemu zdrowiu nie przysłuży. I na pewno nie jest to #czystamiska.

 

Cherry red summer apple isolated on white

5 komentarzy do “Kaloria kalorii (nie)równa

  1. Bardzo ciekawy i mądry wpis. Na prawdę wiele się dowiedziałam i na pewno wprowadzę kolejne zmiany ;)

    Dopiero zaczynam przygodę z moim obecnym blogiem, więc jeśli znajdziesz czas, zapraszam! ;)

  2. błonnik nierozpuszczalny – 0 kcal
    błonnik rozpuszczalny ~ 2 kcal ;) ( w USA przyjmuje się 4 kcal dla rozpuszczalnego )

    • Czyli tak jak napisałam :) „Węgle w pełni fermentowalne ( np. inulina)-1,90″ I jak wyżej wytłumaczyłam, to co się przyjmuje, a to jak organizm to ‚widzi’ się różni, bo spalanie w warunkach laboratoryjnych pokazuje 4kcal, a organizm np. świni potrafi z tego pobrać tylko 1kcal, a człowieka 2kcal.

    • Ponieważ jesteś niepoważna/y- zmyślony adres mailowy ‚aa’ ‚gg’ i komentarze na temat rzeczy których nawet nie napisałam (jak komentarz o słodzikach, gdy ich nawet nie wymieniłam), przejęzyczeń, tudzież błędów, które poprawiłam (chyba to miał na celu komentarz, swoją rolę spełnił), lub na temat mojego stanu zdrowia, o którym nie masz pojęcia :) dlatego będę moderować komentarze i dopuszczać te które coś wnoszą do sprawy. Możesz zobaczyć, że treściwe komentarze nawiązujące do tematu w sposób rzeczowy zostawiłam. Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>