#Czystamiska vol.2

Czysta miska brzmi fajnie, nie? Pierwszy raz gdy spotkałam się z tym tagiem na IG zaczełam się śmiać. Ale czy jest z czego? Odzywianie to potrzeba fizjologiczna warunkowana przez naturę naszego bytu-nie jesz, nie zyjesz. Pomijając bajki, jak odżywianie się energią kosmiczną (sama jestem energoterapeutą, ale na tyle twardo stąpam po ziemi, by wiedzieć, że pewne rzeczy zwyczajnie NIE PRZEJDĄ), każda dieta, bez znaczenia na to jakie są jej podstawy, zakłada, że coś do paszczy wkładasz codziennie.
Od tego co to jest zależy ogromna ilość rzeczy, a jednak większość społeczeństwa przywiązuje bardzo niewielką uwagę temu co ląduje na ich talerzu. Zdrowa i pełnowartościowa dieta to NAJLEPSZE UBEZPIECZENIE ZDROWOTNE w jakie możesz zainwestować. Teraz tego nie czujesz, bo jesteś młody, Twój organizm regeneruje się sprawnie, wątroba ani nerki nie mają problemów z metabolizowaniem syfu (nazywajmy rzeczy po imieniu) jakim je częstujesz. Dzisiejsze jedzenie nie jest takie jak kiedyś, gdy ludzie dożywali 90tki i byli całe życie aktywni- w polu, w fabrykach, przy budowach. Warzywa i owoce są sztucznie zasilane, pryskane, nie mają już tylu witamin ani związków odżywczych co kiedyś, a przeciętna osoba zapomina o suplementacji dobrymi jakościowo witaminami by te niedobory uzupełniać. No przyznać się, kto ostatnio badał sobie krew pod kątem ilości ferrytyny*? A kto badał sobie poziom witaminy D? W naszym położeniu geograficznym ponad połowa ludności cierpi na niedobory tej witaminy (niektóre źródła mówią że jest to liczba ponad 70%), która jest wytwarzana w przez nasz organizm pod wpływem padających na naszą skórę Słońca. Ale do tego by jej poziom był odpowiedni, trzeba by się regularnie wywalać na trawę w skąpym stroju. Dla osoby pracującej to nie możliwe. Ilość jednostek wit D jaką powinna dziennie otrzymywać (czy to w posiłkach, czy z przebywania na słońcu) dorosła osoba to 2000. 5000 przy stwierdzonych niedoborach do wyrównania jej poziomu. A co z innymi witaminami i pierwiastkami? Gorzej widzisz ostatnio? A może masz problem ze swędzącą i suchą skórą? Wypadają, łamią się paznokcie, krwawią dziąsła? Najczęsciej to efekty niedoborów. Wiele osób sądzi, że skoro się na to nie umiera, to po co z tym walczyć? A no umiera się…witaminy takie jak A, E, C to znane antyoksydanty, które walczą ze starzeniem się komórek organizmu. Należy też wspomnieć by nie przesadzać, bo w drugą stronę-ich nadmiar, też nie działa pro zdrowotnie. Ja stosuję silne witaminy dla sportowców (teraz to Universal Nutrition, Animal Pak) co drugi dzień, lub okresowo 1 miesiąc, miesiąc przerwy. Jeśli ćwiczycie, pracujecie fizycznie, uczycie się i czujecie spadek formy nie zawsze należy od razu sięgać po przedtreningówki- warto najpierw dostarczyć organizmowi mikroskładników których mu brakuje do optymalnej pracy.
Kto z Was miał tak, że ślinił się na kolorowe owoce, warzywa w markecie? Organizm nie jest taki głupi, ciągnie go to tego czego potrzebuje- i nie mówię tu o chwilach gdy Cie ciągnie do półki z owcami kakaowca :D To już zostało udowodnione, że nasz organizm uzależnia się od jedzenia, które mu dostarczamy ‚on daily basics’, a są pokarmy, które w silniejszym lub słabszym stopniu nasz ‚uszczęśliwiają’, w silniejszym stopniu niż inne pokarmy powodują wyzwalanie się serotoniny z mózgu- takie frytki, pizza, oreo i milka UZALEŻNIAJĄ. Serotonina ma nam poprawiać humor- jesteśmy smutni to nie ciągnie nas do kurczaka ( jak już to skrzydełek w panierce) i brokułów, a do jedzenia, które już wyryło w naszym mózgu szlak zachowawczy- wpieprzysz pudełko lodów i świat nabiera kolorów. Nooo, a Twoja waga kolejnych cyferek :D O ile takie wyskoki nie są regularne, okazuje się, że Twoje ciało nie toleruje tego jedzenia tak jak kiedyś. Mnie po pierwszym od pół roku cheat-meal’u potwornie skręcał żołądek, a twarz 3 dni pozniej wyglądała jak ruskie okopy. A zjadłam tylko duże frytki, paczkę żelek i pół litra lodów :P Tylko… Organizm po dłuższym czasie spożywania takiego jedzenia, się uodparnia, ale to nie znaczy, że przestaje mu ono szkodzić.
Tym na co masz ochotę zawiaduje mózg. A on najczęściej ma ochotę na produkty o dużej zawartości glukozy, bo to ona go zasila. Ten egoista, nie myśli o tym, że należy odżywić całe ciało, ale o tym, by dostać porządna dawkę cukrów, które pozwolą mu na pracę. To co jesz, jak często jesz ma wpływ na poziom hormonów, których działanie często można określić ‚błędnym kołem’. Na ten przykład jeśli się regularnie przejadasz po pewnym czasie nie możesz już opanowac chęci podjadania- gdy rośnie nasza ilośc tkanki tłuszczowej, analogicznie rośnie też ilośc wytwarzanej przez komórki tłuszczowe LEPTYNY, która jest hormonem sytości. Gdy mózg jest regularnie bombardowany leptyną, zaczyna ją ignorować (a to buc!) i jej wysoki poziom powoduje, że stale jesteśmy głodni. Jesteśmy głodni-jemy i kółko się zamyka, ilosc tkanki tłuszczowej rośnie, poziom leptyny rośnie i w niedługim czasie zamieniamy się w coś o posturze Teletubisia.
Mamy też insulinę. Ta z kolei rządzi się naszym cukrem. Jej wytwarzanie następuje w momencie gdy w ustach znajdzie się coś słodkiego. Tak, słodzik też. Czego wiele osób nie ma świadomości, to że słodziki mimo iż nie podnoszą poziomu cukru, powodują wyzwalanie się insuliny. Nie są to jakieś kosmiczne ilości i najczęściej w naszej krwi znajduje się już cukier np z posiłku który popijamy dosłodzonym w ten sposób napojem, którym ta dodatkowa insulina się zajmie, jednak jeśli Twoim jedynym napojem jest Cola Zero, to wiedz, że mordujesz swoją trzustkę (plus tablica Mendelejewa jaka w siebie wlewasz z każdym łykiem). Nie wspominając o cudownie zabójczym działaniu aspartamu na przyjazną florę bakteryjną jelit. Głównym zadaniem insuliny jest ‚otwieranie’ komórek ciała dla cząsteczek cukru tj. glukozy. Jeśli często i bez umiaru spożywasz produkty o dużej zawartości węglowodanów prostych, pamiętając o tym, że każda komórka jest jak piec (spala cukier, zamienia go na energie) a do pieca nie da się dokładać bez przerwy, po pewnym czasie ilość ‚drzwi’ dla cukru na komórkach się zmniejsza, insulina nie ma możliwości pakowania cukru w komórki, wiec cukier krąży samotny, niechciany w naszej krwi i ze złości robi kuku takim organom jak nerki, oczy, układ nerwowy…Chcemy tego? Nie! Wiec daj trzustce żyć, pamiętaj o tym, że jedynie 30% z węgli jakie spożywamy dziennie powinno być cukrami prostymi. Niezależnie od tego czy owoce są zdrowe czy nie, nie mogą stanowić osobnego posiłku. Łącz je z białkiem, tłuszczami, które spowalniają proces trawienia i wchłaniania sie cukru do krwi.
Mamy tez grelinę. Jest to hormon głodu. Jest wytwarzana gdy nasz żołądek jest pusty przez dłuzszy czas. Warto wiedzieć, że jej poziom jest wysoki u osób które nie wysypiają się odpowiednio dobrze. Grelina hamuje działanie serotoniny, dlatego głodni jesteśmy źli :D muahahahaha! Podawanie greliny szczurom skutkowało tym, że jadły ile widziały- masz tak, że po nieprzespanej nocy nie możesz się najeść do syta? Wszystkiemu winna gre(m)lina :P Nie ma jednak tego złego- to ważne przede wszystkim dla osób walczących o masę mięśniową- za wysokim poziomem greliny idzie uwalnianie się hormonu wzrostu. Dlatego tak ważne jest by nie przejadać się na noc, bowiem hormon wzrostu działa wyzwala mechanizmy spalania tkanki tłuszczowej, a działa anabolicznie na tkankę mięśniową.

Jak zatem jeść i co jeść by pozostać zdrowym? Koncentruje się bowiem na tym, że za zdrowiem idzie zadbane ciało. Należy karmić swój organizm, a nie tylko mózg i samopoczucie. Wyrzucić z diety rzeczy których skład jest dla nas niezrozumiały. Ostatnio zdumiałam się faktem tego jak zachował się jogurt naturalny po dodaniu do niego sosu sałatkowego (bodajże Grecki, Knorra). Kilka miesięcy temu, gdy jeszcze zajadałam się owocami pracy krów robiłam sos do potraw na bazie jogurtu naturalnego i kompozycji sałatkowych w saszetkach. Tak przyrządzoną miksturę trzymałam w słoiczku w lodówce. Ciągle zabiegana nie miałam czasu odchamić swojej kuchni, wiec słoiczek z niewykorzystanym sosem stał w lodówce i stał, az nabrał mocy urzędowej i nadszedł czas by go wywalić. Wczoraj ze strachem go otworzyłam, spodziewałam się kożucha pleśni, smrodu rodem ze świeżo nawiezionego pola a tu….Nic,nada, sos miał dalej przyzwoitą konsystencję, zapach i (no nie pokusiłam się próbować), ale smak tez by pewnie miał. I teraz pytanie- co do jasnej cholerci było w tej saszetce z mieszanka ziół takiego, ze zakonserwowało jogurt na kilka miesięcy?? A no spojrzałam sobie dziś w sklepie na jej skład i nie zobaczyłam składników, kótre w głowie ortorektyka by piszczały „e…,e…, e…”. A jednak. Octany sodu, regulatory kwasowości, maltodekstryna…Jakoś nie rosną na grządce. Nie da się całkowicie uniknąć chemii jaką dzisiejszy przemysł spożywczy nam serwuje, jednak możemy ją poważnie ograniczyć. Myjąc wszystkie owoce i warzywa przed spożyciem, także te suszone (potrzebny Ci ten dwutlenek siarki do szczęścia), patrząc na skład tego co wkładamy do koszyka- jeśli masz do wyboru puszkę fasoli w której jest tylko fasola, woda i sól, a taka w której jest fasola, woda, sól, pomidory, w cztery d*py innych rzeczy które maja za zadanie sprawić, że ta fasolka sama z puszki nie wyjdzie…Kup sobie te pomidory osobno, przesmaż je z ziołami, dodaj cebulę, fasolkę- voila. Wybieraj dłuższą a zdrowszą drogę- tortille możesz przyrządzić sam w domu (w niedługim czasie dodam do bloga część z ‚kuchennymi rewolucjami’, przepis na tortille tez sie tam znajdzie) z raptem kilku składników-woda, olej, sól, mąka np gryczana, żytnia. Sos samemu można przygotować z jogurtu i (no nie Knorra) ziół, oliwy. Jeśli już nie możesz zrezygnować z nabiału to wybieraj ten najmniej przetworzony- mikrofiltrowane mleko, a nie UHT które obok mleka nawet nie stało, pełnotłuste twarogi, jogurty i kefiry( tłuszcz, jest nośnikiem smaku w nabiale, proces odtłuszczania, a potem spawienia by to miało smak…yuuk) z ŻYWYMI KULTURAMI bakterii. Można upiec własne ciasto, placek i smakuje lepiej choćby przez trud pracy. Jeśli prowadzisz aktywne życie i nie jesteś w stanie jeść posiłków w domu, zabieraj ze sobą posiłki na wyjście. Przygotowanie jedzenia dzień wcześniej, czy na dwa dni to świetna opcja by unikać podjadania, sięgania po niewłaściwe rzeczy, czy napadów głodu po powrocie do domu. Nie chodź na zakupy głodny- wtedy jest duże ryzyko, że w koszyku wyląduje byle co, byle szybciej zaspokoić głów. Noś ze sobą w telefonie listę zakupów, na której masz wszystkie produkty jakich używasz w kuchni (Listonic to świetną opcja, posiadane produkty lądują po odznaczeniu na końcu listy), kupuj tylko to czego aktualnie potrzebujesz. Warto też zrobić czystkę w kuchni i wyrzucić wszystko co zalega tam od dłuższego czasu, czego już nie zjesz- i nie, zjedzenie tego by się nie zmarnowało its not a good idea :P Niezależnie od tego ile czasu, pieniędzy (obiecuje, wcale nie jest to większy wydatek od płacenia za sieciowe żarcie) poświecisz na jedzenie z głową, to się zwróci- mniej pieniędzy wydanych u lekarzy w przyszłości, mniej nerwów i czasu spędzonego na badaniach i w kolejkach, lepsze samopoczucie, ciało, zdrowie.
Stay healthy! Stay strong!

grocery-shopping

*ferrytyna to białko, które odpowiada za magazynowanie żelaza i jego wykorzystanie, oznaczenie jej poziomu jest lepszym sposobem na wykrycie niedokrwistości, gdyż sam poziom żelaza we krwi jest wyznacznikiem ilości żelaza dostarczonego w pożywieniu w ostatnim czasie- możesz mieć wysokie żelazo i anemię.

2 komentarze do “#Czystamiska vol.2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>